Wegańskie naleśniki orkiszowe z parówkami i serem

Dzisiaj przeszłam samą siebie. Wczoraj poszłam spać bardzo późno, a musiałam wstać o 6, by zdążyć na poranny wykład.. Niestety wykład tak bardzo mnie zmulił i zmęczył, że myślałam jedynie o spaniu. Nie chciałam zasnąć na oczach prowadzącego i musiałam walczyć ze zmęczeniem mojego organizmu. Gdy tylko wykład się skończył czekała mnie 2,5h przerwa między zajęciami. Wrócić do domu (mam całkiem spory kawałek)? Bez sensu.. Zasnąć na stołówce? Kiepsko.. Postanowiłam, że pójdę spać do auta! Całe szczęście w środku nie było zimno, na zewnątrz 10 stopni, więc było znośnie. W bagażniku zawsze wożę ze sobą kocyk – wzięłam go, a jako poduszkę posłużyły mi pieluszki tetrowe potrzebne na dzisiejsze zajęcia i mój puchaty komin. Ułożyłam się wygodnie na tylnych siedzeniach, a jako mała osoba miałam bardzo dużo miejsca. Powiem Wam, że nawet mi się podobało, aczkolwiek miałam komiczne sny. Ważne, że się zregenerowałam, odespałam to, co było mi potrzebne i teraz mam siłę na wieczorną naukę na jutrzejsze koło. 

Za dziecka naleśniki były jednym z tych dań, które mogłabym jeść w kółko i nie znudziłyby mi się. Jadłam je na różne sposoby, z owocami, twarożkami, nutellą, dżemami itp, lecz najbardziej lubiłam wersję z parówką i serem w środku! Kiedyś za nie oddałabym wszystko! Jakiś czas temu przyrządziłam je (jeszcze w wersji dla mięsożerców) mojemu mężczyźnie i również zakochał się w nich. Od czasu naszej diety, czasami wspominamy dania, które były obfite w mięso, sery i inne produkty odzwierzęce. Mój facet często mówi, że ma ochotę na jakieś danie sprzed diety, a ja kombinuję, by chociaż trochę je przypominało, a mimo wszystko było wegańskie. W tym przypadku nie było trudno wymyślić odpowiednik mięsnego naleśnika, gdyż wspaniała firma POLSOJA oferuje nam sojowe parówki i ser. Oczywiście, obydwie wersje nie smakują identycznie, ale na pewno wegańska wersja zaspokaja mentalną ochotę na „mięsko”. Z przepisu wychodzi 5-8 naleśników (jeden ok. 95kcal), w zależności od Waszej wprawy :).

Składniki na naleśniki:
– 450ml mleka sojowego + do rozcieńczenia
– 130g mąki orkiszowej
20g lnu mielonego (lub mielonego siemienia lnianego)

– 100-200g – opakowanie lub dwa Vegeplastrów o smaku Cheddara POLSOJA (lub zwykły ser)
400g – 8 parówek sojowych chili POLSOJA (lub zwykłe parówki) 

Parówki podgrzewamy w garnuszku z wodą lub w mikrofali. Mleko, mąkę i len umieszczamy w misie blendera i miksujemy na najwyższych obrotach do uzyskania jednolitej konsystencji bez grudek. Jeżeli mamy dobrą patelnię i jesteśmy wprawieni w smażeniu naleśników możemy nie używać tłuszczu, jeżeli jednak nie jesteśmy pewni naszej patelni, warto delikatnie natłuścić patelnię przy pomocy gazika i przystąpić do smażenia. Z czasem, surowe ciasto staje się coraz gęstsze (przez właściwości lnu), więc warto dolać mleka (jedynie w celu uzyskania początkowej konsystencji) przed smażeniem kolejnych naleśników. Na gotowych naleśnikach kładziemy po dwa plastry sera, ciepłą parówkę, zawijamy i podgrzewamy na suchej patelni, bądź w mikrofali. Zajadamy np. z ketchupem. 
Smacznego!

 MJ.

 

Komentarzy: 4

  1. Ania S napisał: Odpowiedz

    Naleśniki musiały smakować ciekawie. Mnie nie zachwyciły wegańskie sery i wędliny, ale w takich naleśnikach to co innego 😉
    A ze spaniem w samochodzie to świetny pomysł – trzeba korzystać z okazji gdzie się da 😉

  2. Haha, spanie w samochodzie to musiała być przygoda ;D ale przynajmniej odespałaś!

    Super wymyśliłaś alternatywę dla mięsnych naleśników :3

  3. Pomysł znakomity i efektowny;)

  4. super naleśniki 🙂 trzeba będzie w najbliższym czasie zrobić takie 🙂 pozdrawiam!

Dodaj komentarz