Moja wycieczka i smaki Hiszpanii

IMG_4309a
Granada

Witam Was kochani po krótkiej przerwie. Dość wypoczęta, trochę opalona i bogatsza o wiele nowych doświadczeń smakowych wracam, by znów móc radować Was wspaniałymi przepisami. W tydzień objechałam pół Hiszpanii, zwiedzając piękne zabytki i poznając nietypowe smaki oraz tradycje wielu hiszpańskich regionów. Zajrzałam do Sewilli, Kordoby, Madrytu, Barcelony, Walencji, Purulleny, Granady i Malagi oraz wybrałam się na Gibraltar. Objadałam się ośmiorniczkami wraz z innymi owocami morza w cieście, paellą, tortillą, nachos’ami z guacamole, churros’ami, świeżymi sokami (ich owocowe kompozycje powalały na kolana), świeżym kokosem prosto z łupiny. Marakuję i czerwoną pitahayę wyjadałam łyżeczką, spróbowałam granadzkiego El Pionono (ulubione ciasteczko Piusa IX – tak jak u nas kremówka Jana Pawła II), zajadałam się szaszłykami z najlepszymi jamón ibérico (szynką dojrzewającą), chorizo ibérico (kiełbasą z papryką), salchichón (kiełbasą bez papryki) i morcillą (kaszanką z podrobów i krwi), serami queso Manchego, queso ibérico, queso de Cabra, kandyzowanymi kwiatami hibiskusa oraz wieloma innymi tapas. Myślę, że mogłabym wymieniać jeszcze dłużej, lecz muszę również wspomnieć o wspaniałym smaku prawdziwej Sangrii oraz innych napojów jak horchata (napój migdałowy), clara con limon (nasz radler), tinto de verano (wino z wodą sodową) oraz Cava (wino musujące). Odwiedziłam również ludzi, którzy mieszkają w jaskiniach w Purullenie, jaskinię St. Michael’s Cave z makakami na Gibraltarze, barcelońską la Boquerię oraz knajpkę Antonio Banderasa – El Pimpi w Maladze. Ponadto muszę dodać, że hiszpańskie wina, oliwki i oliwy nie mają sobie równych.. Będąc po raz trzeci (lecz nie ostatni!) w tym pięknym kraju, nadal czekało na mnie wiele smaków i miejsc do odkrycia, które odkryłam i które z przyjemnością będę odkrywać w ciągu następnych lat. W dodatku, w końcu mogłam wykazać się moim hiszpańskim, którego uczę się od niedawna, odstawiając język angielski na bok, co sprawiało mi ogromną frajdę. Szczęśliwa, z ogromem wiedzy i pięknych zdjęć, lecz nadal z niedosytem, zapraszam Was do obejrzenia kilku zdjęć z mojej wycieczki.
Podsumowując, jeżeli nadal nie znasz tego kraju, koniecznie musisz tutaj przyjechać. Każdy znajdzie coś dla siebie, od plaż i wysokich gór, poprzez kuchnię dla wegan, wegetarian, bezglutenowców, prawdziwych mięsożerców oraz wykwintne trunki, aż po robiącą wrażenie architekturę zabytkową i nowoczesną.

 

kolaż2
Od lewej: owoce morza w cieście, pitahaya i marakuja, świeże soki.

 

IMG_3907aa
Walencja

 

kolaż1
Od lewej: jamón i chorizo, churros i horchata, jajka strusia i emu.

 

kolaż3
Od lewej: beczka Banderasa, mojito, smażone ośmiorniczki, nachos z guacamole.

 

kolaż4
Od lewej: różne odmiany ziemniaków i papryk, cebulki szafranu, sklep mięsny z jamón – La Boqueria, El Pionono z Granady.

 

 

 

Komentarzy: 4

  1. bezosia napisał: Odpowiedz

    Bosko to ujęłaś:)

  2. Ervisha napisał: Odpowiedz

    Szczęściara 🙂 Wspaniałe wspomienia na całe życie… a zdjęcie z papugą wymiata ;D

  3. Natalie napisał: Odpowiedz

    Ciekawa podróż 🙂 Zazdroszczę!

  4. Zenia Mrula napisał: Odpowiedz

    Martynko, wczoraj Twoja mama poczęstowała mnie ciastem z ……cukinii, WSPANIAŁE, koniecznie „wrzuć” przepis

Dodaj komentarz