Ekstrawagancka fasolka szparagowa w sosie z tahini

Ależ ta pogoda kapryśna! Raz świeci słonko, a raz leje i nie może przestać. Dzisiaj zmokłam straszliwie. O 8 pojechałam na pobranie krwi, gdzie okazało się, że wspaniała pani lekarz wypisała skierowanie na badania na moją mamę, a nie na mnie, przez co byłam zmuszona czekać do 11, aż dostanę skierowanie na siebie. Owszem, też nie jestem za mądra, że nie zauważyłam tego wcześniej, ale nigdy w życiu nic takiego mnie nie spotkało i nie byłam świadoma, że lekarza trzeba sprawdzać. Do godziny 12 umierałam z głodu, a człowiek głodny – człowiek zły. Na pobraniu już tak głośno burczało mi w brzuszku, że aż było mi wstyd za tego małego potwora! Całe szczęście już jestem po sytym i obfitym śniadanku, a mój brzuszek jest zadowolony. 

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam przepis na nietypowe podanie fasolki szparagowej. Miałam ogromną ochotę na nią, ale nie chciałam zjeść jej w postaci „na czysto”, ani w postaci tzw. bomby kalorycznej, czyli z masłem i bułką tartą. W taki oto sposób padło na fasolkę z sosem z tahini, w ekstrawaganckim, lecz smakowitym stylu.

Składniki:
– 500g fasolki szparagowej
– sok z połowy pomarańczy
– 2 łyżki tahini (pasta, masło sezamowe)
– 2 łyżki oliwy
– 1-2 ząbki czosnku

Fasolkę płuczemy pod bieżącą wodą, odcinamy końce i gotujemy do miękkości. (Wrzucamy ją do zimnej wody, ok. 2l wody na 500g fasolki wraz z łyżeczką soli, można ją również gotować z dodatkową łyżką cukru. Ustawiamy na palnik i od momentu zawrzenia wody gotujemy ją 10-20 minut. Wszystko zależy od „starości” fasolki. Im młodsza, tym krócej się gotuje. Najlepiej jest sprawdzać miękkość fasolki po pierwszych 10 minutach. Każdy lubi różną jej twardość, więc gdy będzie już taka, jaką lubimy, odcedzamy i przelewamy zimną wodą (w ten sposób zatrzymujemy proces gotowania).) Fasolkę przekładamy do dużej miski, a w drugiej mniejszej przygotowujemy sos mieszając wszystkie składniki do momentu ich całkowitego połączenia. Gotową mieszankę wylewamy na fasolę i mieszamy. Obsypujemy sezamem i podajemy jako dodatek do potraw.
Smacznego! 

Wegetariański obiad VMJ.

Komentarzy: 7

  1. Zrobilaś mi smaka!!! 🙂
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

  2. Kinga napisał: Odpowiedz

    Smacznie 🙂

  3. Natalie napisał: Odpowiedz

    Ciekawy pomysł! Sos kusi 🙂

  4. Moon napisał: Odpowiedz

    Dobre, chociaż jeszcze nie wiem jak smakowałoby, gdybym nie zabiła całości czosnkiem. U mnie 2 ząbki to było zbyt wiele 🙁 Jutro drugie podejście 😀 Uwielbiam w Twoich przepisach to, że dużo rzeczy jest w postaci naturalnej, najbardziej obfitującej w składniki odżywcze 🙂

  5. A widzisz! Dzięki Tobie zmienię w poście na 1-2 ząbki czosnku. Osobiście bardzo lubię czosnek, dlatego 2 były dla mnie idealne, ale faktycznie, nie każdy za nim przepada, zresztą.. ząbek ząbkowi nie równy 😀 Mam nadzieję, że drugie podejście będzie udane! Cieszę się, że podzielasz moje podejście i podobają Ci się moje przepisy, dziękuję! 🙂

  6. Basia napisał: Odpowiedz

    Dziś odkryłam twoją stronę, bardzo się z tego cieszę ! Spodobało mi się to, że kuszące i wyrafinowane przepisy nie odpychają koniecznością użycia miliona (często tak wymyślnych )składników, które specjalnie trzeba byłoby kupić specjalnie pod tylko tą jedną potrawę, bo często się ich nie używa. Przepisy nie są kosztowne, fajne dla niedających się zjeść chemii studentów. Powodzenia w dążeniu za pasją!
    Będę zaglądać 😉

    1. Martyna Jacko napisał: Odpowiedz

      Dziękuję za miłe słowa! Cieszę się, że spodobało Ci się tutaj i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej 🙂

Dodaj komentarz