Bezy i pianki a’la Marshmallow, a wszystko z ksylitolem


Witam po mojej pięciodniowej nieobecności za którą serdecznie Was przepraszam, lecz byłam „kucharką” na Openerze i nie miałam czasu na dodawanie postów. Po porannej pracy miałam czas na koncerty i zabawę, a publikowanie przepisów na szybko raczej nie miało najmniejszego sensu 🙂 Teraz czas na wypoczynek, aczkolwiek temperatury i ostre słońce nie pozwalają na to w pełni. Mimo tego, że uwielbiam, kiedy jest ciepło, kiedy słońce świeci to ciąg wysokich, bardzo wysokich temperatur jest męczący!

Dziś chciałabym zaproponować świetne, niskokaloryczne bezy o interesującym smaku oraz pianki a’la Marshmallows, które są gotowe w połowie przygotowywania bez. Użycie ksylitolu sprawia, że bezy są chłodne w smaku co, moim zdaniem, możemy zaliczyć do ich atutów. Nie są tak słodkie jak tradycyjne wersje, a diabetycy mogą bez strachu się nimi zajadać. Jedynymi minusami jest dłuższy czas ich suszenia do otrzymania chrupkiej postaci i beżowy kolor, który w przypadku zwykłych bez, z dodatkiem cukru, oznacza zbyt wysoką temperaturę podczas suszenia. Jeżeli jednak chcemy zjeść pianki, to od razu po suszeniu i ich ostygnięciu – są gotowe do spożycia. Dla mojej rodzinki to starczyło na ok. 6 porcji, jedna – 32kcal!

Składniki:
– 3 białka
– 60g ksylitolu
– szczypta soli
*opcjonalnie: płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej (ja pominęłam)

Jeżeli chcemy zrobić z większej lub mniejszej ilości białek to proponuję trzymać się tego stosunku: 1 białko – 20g ksylitolu. Nastawiamy piekarnik na 120 stopni. Białka wraz ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Po jej otrzymaniu stopniowo dodajemy cukier ciągle ubijając. Za pomocą rękawa cukierniczego lub łyżki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia kształty, jakie bezy mają osiągnąć. Pieczemy w zamkniętym piekarniku przez 70 minut. Po tym czasie wyjmujemy (będą miękkie, gumowe) i odkładamy na całą noc. Jeżeli chcemy zjeść wersję piankową po ostudzeniu pianki są gotowe do spożycia. Jeśli jednak chcemy chrupką, bezową wersję odkładamy je na całą noc. Z rana powinny być już chrupkie :).
Smacznego!

 

 MJ.

Komentarzy: 3

  1. Kinga napisał: Odpowiedz

    Wygląda apetycznie 🙂

  2. Kiki napisał: Odpowiedz

    Fajna alternatywa 🙂 a przynajmniej zdrowsza 😉 co kucharzyłaś na Openerze? :>

  3. Gotowałam makaron dla budki tajskiej haha 🙂

Dodaj komentarz